wtorek, 13 marca 2018

Każdy ma swój cel



     Zawsze kiedy czytałam książki specjalistów od motywacji, szczególnie tych zagranicznych zza oceanu, miałam takie wrażenie, że to nie dla mnie, że to nieosiągalne, jakie tam miliony. Zamiast motywować dołowało i zniechęcało do działania. Potem trafiłam na kilka osób, które były z Polski i już zaczęło mi się klarować, że jednak można, że jest realne nawet w naszych polskich warunkach osiągnąć sukces. Ale ciągle jednak przewijało się to, że te osoby mają milionowe obroty, albo majątek wart miliony. Nadal  nie do końca się z nimi identyfikowałam. Nadal czułam, że to jakieś nie moje, nie z mojego podwórka. 


     Aż w końcu doznałam olśnienia, że przecież w gruncie rzeczy to chodzi o osiągnięcie swoich celów, a nie czyichś i te czyjeś wyniki nie powinny mnie przytłaczać, bo to nie moje cele. Wyznaczyłam sobie swoje własne cele, narysowałam mapę myśli z pomysłami na realizację. Zrobiłam też mapę marzeń z wycinków z gazet. Obie te rzeczy rzuciłam gdzieś w kąt i o nich zapomniałam. Ale generalnie to już wiedziałam, co powinnam robić, żeby do celu dojść. Podejmowałam wiele prób, często okazywało się, że pomysły nie przynosiły takich rezultatów o jakie mi chodziło, ale zawsze starałam się wyciągnąć wnioski i nie biadolić, że nie wyszło. Nie dotarłam jeszcze do końca, ale jestem na dobrej drodze, ciągle się uczę i modyfikuję. Mam jednak coraz częściej taki objaw, że jak słucham jakiegoś szkolenia motywacyjnego to odkrywam, że właśnie tak robiłam i dlatego coś mi wyszło. Albo z kolei wyłapuję dlaczego poniosłam porażkę. Nie doszłam do dużego majątku, ani nie zbudowałam imperium, ale mam poczucie bezpieczeństwa finansowego i czuję, że nad tym panuję. W gruncie rzeczy o to mi chodziło. 



     To co osiągnęłam nie wydaje mi się czymś nadzwyczajnym, ale z drugiej strony jest wiele osób, które chciałyby nie mieć kredytu hipotecznego, nie mieć długów, mieć pracę , którą kochają i mieć możliwość realizacji swoich pasji. Dotarło do mnie, że to co osiągnęłam może być celem wydającym się innym mało realnym tak jak mnie mało realne wydawało się zarobienie miliona. Przecież każdy z nas może być na innym etapie swojego życia. Ja do tego co mam dochodziłam kilkanaście lat.

     Dotarło do mnie, że jedyne czego teraz pragnę to zachowania zdrowia i odrobinę wyższych dochodów, żeby mieć większy luz finansowy w razie nieprzewidzianych wydatków, albo na drobne szaleństwa. Mam 7 lat do emerytury i nie zamierzam budować już imperium tym bardziej, że moje dzieci nie pociąga perspektywa kontynuowania mojego dzieła. Zatem mnie wystarczy, że stworzyłam sobie stanowisko pracy z stabilnymi dochodami i że mam luz psychiczny i zero presji.  Przecież nie każdy musi tworzyć wielkie firmy zatrudniające mnóstwo ludzi.  Wcale mnie taka perspektywa nie pociąga. To nie mój cel.
 

Wnioski po latach



Do jakich wniosków doszłam po latach:

  1.   Nie muszę robić tego czego oczekują ode mnie inni, to moje życie i moje wybory 
  2.   Nie obchodzi mnie co myślą inni, dopóki nie robię czegoś złego, zabronionego prawem lub krzywdzącego innych. 
  3.   Powinnam być miła, ale równocześnie asertywna także w stosunku do klientów.
  4.  Nie muszę robić wszystkiego i znać się na wszystkim w mojej branży, wybrałam sobie to w czym się czuję dobrze i jest to spójne z moimi poglądami i misją. 
  5.  Mam prawo powiedzieć NIE każdemu i w każdej sytuacji.
  6.  Nie muszę być szczupła i super sprawna bo taka jest moda

5   
    
Moje ulubione motto: ,, NIC nie muszę , mogę WSZYSTKO”

środa, 2 sierpnia 2017

Ucz się od najlepszych i zarabiaj

Ja to robię cały czas i polecam takie postępowanie. Każdy musi sam zdecydować co go motywuje, jakie argumenty przekonują. Ale nie będziesz w stanie dokonać porównania jeżeli nie wypróbujesz kilku różnych opcji. Do mnie najlepiej docierają i mnie przekonują mentorzy polscy. Są oni praktykami, sami pokazali, że da się funkcjonować i zarabiać w naszym kraju. Przy zagranicznych zaraz nam przychodzi do głowy, że są osadzeni w innej rzeczywistości, bardziej przyjaznej do rozwoju i prowadzenia biznesu. Chociaż to nie do końca prawda. Bo mamy też powiedzenie: ,,Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma". Czasem tylko nam się wydaje, że gdzieś tam jest łatwiej. Prawda jest taka, że najwięcej ograniczeń siedzi w naszej głowie. I to my musimy po pierwsze podjąć decyzję, że chcemy się ich pozbyć, po drugie musimy wybrać narzędzia, które nam pomogą, ułatwią, poprowadzą i pozwolą nauczyć się na cudzych błędach oraz skorzystać z czyjegoś doświadczenia.

Tyle teorii, a teraz konkrety. Właśnie dziś wystartował program partnerski Mariusza Szuby. To właśnie jeden z tych polskich mentorów, którzy do mnie docierają i są w stanie mnie zmotywować.
Dlatego ja bez wahania podjęłam decyzję o współpracy.
Oto mój link partnerski : http://mariuszszuba.pl/?ref=224
Wchodzisz kupujesz szkolenie czy książkę to proste.

Zapytasz zapewne:
 Dlaczego to dla mnie takie oczywiste, że podjęłam decyzję o współpracy ? 
 Dlaczego uważam, że warto skorzystać z tych propozycji ? 

Przeczytałam dwie książki Mariusza : ,,Pokaż na co cię stać" oraz ,,Łatwa trudność zrozumienia"
 

Byłam też na Podróży Bohatera w Biznesie w 2015 roku w Poznaniu


Mogę zatem z czystym sumieniem powiedzieć, że miałam okazję wyrobić sobie zdanie.

 Książki godne polecenia i to nie są pozycje z gatunku do poczytania, tylko do przerobienia i wprowadzenia w życie inaczej nie ma sensu się za nie zabierać.

Podróż Bohatera natomiast miała malusieńkie niedociągnięcia organizacyjne, nie było gdzie zostawić walizki i kurtki i musiałam siedzieć z całym dobytkiem na sali. Pan Jacek Rozenek zbyt często używał słów, które mnie osobiście raziły. Poza tym reszta rewelacja. Bardzo duża dawka energii, emocji, inspiracji. Były momenty wzruszające, śmialiśmy się też jak na dobrej komedii i mieliśmy okazję do przemyśleń. Największą zaletą według mnie było właśnie wydobycie emocji i wpływanie na nie. Dlatego do dziś pamiętam te chwile i nadal są jak żywe. Przypominam sobie w chwilach zwątpienia i sama się do siebie uśmiecham. Po to właśnie warto pojechać na szkolenia Mariusza. Pamiętam też, że byłam zawiedziona, że nie było wtedy akurat możliwości złamania ręką deski o którym wiedziałam, że zazwyczaj jest. Ale wiecie co, jak się czegoś bardzo chce to okazja się nadarzy i potem miałam dwa razy okazję deskę ręką złamać i doświadczyć tego na własnej skórze.
A oto dowody namacalne:



Zatem zachęcam do wejścia w link : http://mariuszszuba.pl/?ref=224

Macie dwie możliwości, podjąć współpracę lub coś kupić poprzez stronę. Obie opcje godne polecania. Jak nie znacie jeszcze Mariusza to zacznijcie poznawać i sami skorzystajcie z ofert. Jak już znacie i macie pozytywną opinię to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zarobić na polecaniu.

I oczywiście tradycyjnie komentujcie :-)

piątek, 24 czerwca 2016

Nie daj sobie wmówić, że się nie nadajesz...



Dzisiaj koniec roku szkolnego i nagradzano dzieci z najlepszymi średnimi, z świadectwami z paskiem, wygranymi w konkursach. Wszystkim tym dzieciakom gratuluję, bo świadczy to o ich pracowitości, sumienności i poprawnym zachowaniu w szkole.

Nie zapominajmy jednak o tych, którzy nie są standardowi, którzy mają pasje, ale ściśle ukierunkowane. Jedni mają zamiłowanie do spraw technicznych, inni interesują się historią, jeszcze inni sportem, albo mają zacięcie do branży artystycznej. Te osoby często bardzo utalentowane niestety nie są równocześnie prymusami. Często są niedoceniani w szkole, a potem pokazują światu co potrafią. Niestety nie wszyscy, niektórzy dają się stłamsić i świat o nich nigdy nie usłyszy.

Dlatego mały apel z mojej strony do nauczycieli tak do przemyślenia w czasie wakacji:
Dostrzegajcie w dzieciakach ich potencjał, zachęcajcie do rozwijania pasji i nieprzeciętnych umiejętności, bo to oni kiedyś mogą być chlubą szkoły po latach. Nie ci piątkowi czy szóstkowi, ale ci z błyskiem w oku, z iskrą która może rozpalić coś dużego.

Przypomnijcie sobie historię niektórych znanych osób, które były czasem uznawane za mało inteligentne, albo wręcz niedorozwinięte, bo nie pasowali do schematów.

Thomas Edison -nie mówił do 4 roku życia, był w szkole uznany za ucznia bardzo złego, nauczyciele twierdzili, że sobie nie radzi i ma inteligencję sporo poniżej przeciętnej. 

Steven Spielberg - 3 razy został odrzucony ze szkoły filmowej, tłumaczono mu że nie ma wystarczających umiejętności.

Winston Churchill - w dzieciństwie się jąkał, w szkole oceniono jego inteligencję jako bardzo niską. Miał buntowniczą naturę i był często karany.

Michael Jordan - został wyrzucony ze szkolnej drużyny koszykówki, bo się ponoć nie nadawał.

Lionel Messi - usłyszał w szkole, że się nie nadaje na piłkarza, bo jest zbyt niski. Cierpiał na karłowatość przysadkową i tylko dzięki jego ojcu udało się znaleźć środki na kurację i podpisano z nim kontrakt.

Nigdy nie wiadomo jaki potencjał w kimś drzemie i nigdy, przenigdy nie wolno nikomu odbierać prawa do robienia tego do czego ma zapał. Czasem trzeba po ludzku spojrzeć na kogoś nie przez pryzmat testów, ocen i statystyk, tylko zobaczyć jakim jest człowiekiem. 

Miłego wakacyjnego odpoczynku życzę wszystkim.

piątek, 25 stycznia 2013

Polecam

Nie wiem co Ciebie inspiruje i czy zamierzasz otwierać lub rozwijać biznes. Ale jeśli tak to koniecznie przeczytaj co proponuje człowiek, który jest praktykiem.

Link do inspiracji biznesowych

Jak przeczytasz i skorzystasz będę wdzięczna za komentarz. Ciekawi mnie czy uznasz te materiały za faktycznie pomocne.


wtorek, 20 listopada 2012

Polak też potrafi

Po napisaniu poprzedniego posta w którym mowa o książce Roberta Kiyosaki pojawił się komentarz na FB:
<<czytałem , jest prosta i niezła, ale opisywane warunki biznesowe są wzięte z gruntu amerykańskiego, ciężko odzwierciedlić je na gruncie polskim. Wartość dolara i jego siła nabywcza w stosunku do złotego to zupełnie inna bajka. ale mechanizmy opisane są ok.>>

Dziękuję za ten komentarz bo jego autor w pewnym sensie sprowokował mnie do napisania kolejnego posta.Jest w tym sporo racji. Przyznaję że czytając Roberta Kiyosaki , Donalda Trampa , Joe Vitale czasem przychodzi nam do głowy myśl, że u nas są jednak inne realia. Dlatego dziś napiszę o naszym rodzimym talencie biznesowym i w dodatku człowieku bardzo młodym czyli o Kamilu Cebulskim. Miałam okazję poznać Kamila osobiście i oczywiście przeczytałam jego dwie książki. Do tego zachęcam teraz was. 

Oczywiście tradycyjnie zdjęcia z książkami dla uwiarygodnienia, w jednej mam też autograf Kamila. 


To pierwsza książka Kamila pod tytułem ,,Efekt Motyla"


To druga książka Kamila pod tytułem ,,Myśleć jak Milionerzy"
Tytuł wziął się z serii konferencji pod tym samym tytułem, które Kamil organizował. Na takiej konferencji się poznaliśmy i stąd mam dedykację w książce co widać na zdjęciu poniżej:


Obie wyżej wymienione książki są jak najbardziej osadzone w naszych realiach, napisał je bardzo młody człowiek, który jest praktykiem i wie co mówi, a co najważniejsze udowodnił, że w Polsce też się da osiągnąć sukces. Jest to człowiek bardzo pozytywnie nastawiony i bardzo lubię od niego czerpać energię i pomysły co wam również polecam.

Jak macie ochotę to możecie też zajrzeć na bloga Kamila i dowiedzieć się czegoś o nim samym z pierwszej ręki.
Blog Kamila Cebulskiego

Życzę miłej lektury i jak zwykle apeluję o komentarze.